Ślubny Survival Kit: 10 rzeczy, które uratują Ci tyłek (o których na bank zapomniałaś)
- 19 lut
- 3 minut(y) czytania
Masz suknię za miliony monet? Masz. Buty, w których da się stać (przynajmniej przez godzinę)? Masz. Pierścionek? Mam nadzieję, że Pan Młody go nie połknął ze stresu. Wydaje Ci się, że jesteś gotowa.
Otóż... nie jesteś.
Jako ktoś, kto na weselach pracuje z kamerą i widzi absolutnie wszystko (tak, nawet to, co dzieje się na zapleczu, gdy goście jedzą rosół), powiem Ci jedno: diabeł tkwi w szczegółach. A dokładniej w małych, wrednych sytuacjach, które lubią wyskoczyć w najmniej odpowiednim momencie.
Oto lista 10 nieoczywistych rzeczy, które musisz wrzucić do swojej torby (lub torby świadkowej, niech ona to dźwiga). Podziękujesz mi później.
1. Szydełko (Tak, dobrze czytasz)
Jeśli Twoja suknia ma na plecach milion tych małych, uroczych guziczków, to zapinanie ich palcami zajmie Twojej świadkowej około 40 minut i kosztuje ją dwa złamane paznokcie. Szydełko załatwia sprawę w 3 minuty.
Pro tip: Nie pytaj babci, po prostu kup najzwyklejsze w pasmanterii.
2. Słomki do picia (Najlepiej metalowe lub szklane)
Wypiłaś wodę prosto ze szklanki? Gratulacje, właśnie zjadłaś połowę swojej szminki za 200 zł. Chcesz pić szampana i wyglądać jak dama, a nie jak Joker po imprezie? Pij przez słomkę.
Dlaczego to ważne dla mnie? Bo na filmie zacinająca się szminka na zębach wygląda słabo. Bardzo słabo.
3. Klej „Kropelka” (Super Glue)
Może brzmi brutalnie, ale wesele to poligon. Odpadnie obcas? Kropelka. Odklei się cyrkonia z paznokcia? Kropelka. Element dekoracji stołu postanowi popełnić samobójstwo? Kropelka. To mała tubka, która ratuje wielkie dramaty. Tylko błagam, nie sklej sobie palców tuż przed założeniem obrączki.
4. Baton proteinowy (Lub cokolwiek jadalnego)
„Nie będę głodna, to stres” – jasne, wmawiaj to sobie. Około 15:00, kiedy fryzjer już poszedł, a do ślubu została godzina, dopadnie Cię „Hangry” (Hungry + Angry). Panna Młoda, której burczy w brzuchu, to Panna Młoda, która chce zabijać wzrokiem. Zjedz coś szybkiego, co nie ubrudzi sukni (czekolada odpada, kabanosy są ryzykowne).
5. Bibułki matujące
Puder jest super, ale dokładanie kolejnej warstwy „tapety” co godzinę sprawi, że pod koniec wesela Twoja twarz pęknie przy uśmiechu. Bibułki zbierają nadmiar sebum (czyli po ludzku: potu i tłuszczu), nie niszcząc makijażu.
Okiem kamerzysty: Błyszczące czoło odbija moje lampy. Nie chcesz świecić się na filmie jak kula dyskotekowa, wierz mi.
6. Odświeżacz do ust w sprayu (Nie guma!)
Oto brutalna prawda: żucie gumy na filmie ślubnym wygląda tragicznie. Wyglądasz wtedy jak krówka przeżuwająca trawę na łące, a nie jak ikona stylu. Wyrzuć gumę, kup spray miętowy. Szybki psik i jesteś gotowa na całowanie wujków i ciotek.
7. Rolka do ubrań
Ty jesteś w bieli, on w czerni (zazwyczaj). Jeśli masz psa, kota albo po prostu Twój szal gubi kłaczki, Pan Młody będzie wyglądał jak yeti jeszcze przed wejściem do kościoła. Mała rolka w torebce świadkowej to must-have, żeby garnitur wyglądał na "premium", a nie "właśnie wyciągnięty spod łóżka".
8. Wygodne buty na zmianę (Ale serio wygodne)
Nie żadne „trochę niższe szpilki”. Mówię o trampkach, balerinach albo klapkach. Po północy, kiedy alkohol wejdzie, a stopy odmówią posłuszeństwa, nikt nie będzie patrzył na Twoje buty. Będą patrzeć na to, czy dobrze się bawisz. A trudno się bawić, gdy każdy krok to tortura.
9. Antyperspirant w chusteczkach
Aerozol może zostawić białe ślady na sukni (koszmar!). Kulka schnie wieki. Chusteczki z antyperspirantem są genialne – dyskretne, szybkie i ratują sytuację, gdy emocje (i temperatura) sięgają zenitu.
10. Powerbank (Dla świadkowej)
Twój telefon pewnie będzie leżał gdzieś w kącie, ale Twoja świadkowa będzie robić zdjęcia, dzwonić do kierowcy i szukać zgubionego wujka Józka. Jeśli jej padnie bateria, tracicie centrum dowodzenia. Powerbank to życie.
Słowo końcowe
Możesz mieć najlepiej zaplanowany ślub w historii Polski, a i tak coś pójdzie nie tak. I wiesz co? To jest OK. Najważniejsze, żebyś miała pod ręką te kilka gadżetów i… dobrego filmowca, który zmontuje materiał tak, że nawet te wpadki będą wyglądać jak zaplanowany scenariusz hollywoodzkiej komedii.
A jeśli jeszcze nie masz kogoś, kto uwieczni ten Twój piękny chaos – wiesz, gdzie mnie szukać! Sprawdźmy, czy mam wolny termin na Twoją imprezę.
