top of page
Szukaj

Pogrom Listy Gości: Jak skreślić połowę rodziny i nie zostać czarną owcą (instrukcja przetrwania).

  • 19 lut
  • 3 minut(y) czytania

Słuchaj, usiądź wygodnie, nalej sobie kieliszek Prosecco (albo dwa, zaraz będą Ci potrzebne) i weź głęboki oddech. Stało się. Masz pierścionek, masz datę, masz wizję sukni, która sprawi, że wszystkim opadną szczęki, i nagle... pojawia się ONA. Lista gości.


To ten moment, w którym Twoja wymarzona, intymna uroczystość w stylu quiet luxury zaczyna niebezpiecznie przypominać zjazd delegatów ONZ połączony z festynem w gminie, z której pochodzi Twój narzeczony. Nagle okazuje się, że „musisz” zaprosić ciocię Halinkę, której nie widziałaś od komunii (swojej!), oraz kuzyna od strony macochy, który podobno bardzo dobrze tańczy, więc „będzie wesoło”.


Spoiler alert: nie będzie. Będzie tłoczno, drogo i drętwo.


Jako Twoja ślubna psychofanka i przyszywana druhna, przygotowałam dla Ciebie instrukcję przetrwania, która pozwoli Ci wyciąć połowę listy bez zostania wydziedziczoną. Gotowa na małą rzeź niewiniątek?


1. Reguła „Roku bez słowa” (Złoty Standard)

Zasada jest brutalnie prosta: jeśli nie rozmawiałaś z kimś w ciągu ostatniego roku (i nie liczymy tu polubienia zdjęcia kota na Facebooku), to ta osoba nie ma prawa oglądać Cię w bieli przed ołtarzem.


Wesele to nie jest moment na nadrabianie zaległości rodzinnych. To celebracja miłości z ludźmi, którzy faktycznie są w Twoim życiu. Jeśli musisz przypominać sobie nazwisko kuzynki, to znaczy, że jej miejsce przy stole może zająć dodatkowa butelka dobrego szampana. Szampan przynajmniej nie będzie narzekał, że rosół był za zimny.


2. Test „Darmowej Kolacji”

Wyobraź sobie, że idziesz do eleganckiej restauracji (takiej z białymi obrusami i kelnerem w rękawiczkach). Czy wydałabyś z własnej kieszeni 400-600 zł (bo tyle teraz realnie kosztuje „talerzyk”), żeby postawić tej osobie trzydaniową kolację i open bar?


Jeśli odpowiedź brzmi: „W życiu!”, to dlaczego chcesz to zrobić na swoim weselu? Pamiętaj, Twoja lista gości to nie akcja charytatywna „Nakarm dalekiego krewniaka”.


3. Masakra „Osob Towarzyszących”

Tutaj wchodzimy na grząski grunt, ale bądźmy dorosłe. Twoje wesele to nie portal randkowy. Jeśli Twój kolega z pracy co tydzień ma nową „miłość życia”, nie masz obowiązku fundować im wspólnego wieczoru.


Moja rada: Zapraszaj z osobą towarzyszącą tylko te pary, które są w stałych związkach (mieszkają razem, są zaręczeni, albo po prostu ich znasz). Singiel, który jest Twoim prawdziwym przyjacielem, przeżyje jedną noc bez przypadkowej randki u boku. Ba! Może nawet lepiej będzie się bawił z Wami, niż pilnując kogoś, kto nikogo nie zna.


4. Dyplomatyczne „Nie” dla Rodziców

To najtrudniejszy etap. Rodzice często traktują wesele dzieci jak okazję do zrewanżowania się za zaproszenia sprzed 30 lat. „Ale my byliśmy u nich na weselu w 94 roku!”. No super, mamo, ale wtedy prezydentem był Wałęsa, a ja nosiłam pieluchy.


Jak to rozegrać?

  • Budżet: Jeśli rodzice płacą za wesele, mają prawo do głosu. Ale ustalcie liczbę miejsc (np. „Mamo, macie 10 miejsc dla Waszych znajomych, wybierzcie mądrze”).

  • Asertywność: „Bardzo ich lubię, ale chcemy spędzić ten dzień tylko z najbliższymi”. Powtarzaj to jak mantrę. Do znudzenia.


5. Jak nie zostać Czarną Owcą (A przynajmniej jak przeżyć plotki)

Bądźmy szczere – ciocia Halinka i tak będzie gadać. Nawet jak ją zaprosisz, to znajdzie powód: za mało mięsa w galarecie albo za głośna muzyka. Skoro i tak nie wygrasz, to chociaż wygraj swój komfort.


Strategia obronna: Zwal winę na „miejsce”. Powiedz: „Lokal ma bardzo rygorystyczne limity osób ze względów bezpieczeństwa/komfortu i naprawdę nie mogliśmy dopisać już ani jednej osoby”. Nikt nie będzie się kłócił z przepisami przeciwpożarowymi, prawda? To brzmi profesjonalnie i zdejmuje z Ciebie odium „tej złej”.


6. Dzieci na weselu? (Opcja dla odważnych)

To temat, który dzieli Polaków bardziej niż polityka. Jeśli marzysz o weselu bez biegających między nogami maluchów i płaczu podczas przysięgi – masz do tego prawo. To nie jest „brak serca”, to wybór formy imprezy.


Napisz na zaproszeniu: „Zapraszamy dorosłych”. Krótko i na temat. Rodzice często sami skrycie marzą o nocy bez pilnowania dzieci, więc połowa z nich odetchnie z ulgą. A ta druga połowa? Cóż, patrz punkt 5 – zwalamy na limit miejsc w lokalu.


Słowo na niedzielę (albo sobotę, w dniu ślubu)

Pamiętaj, Panno Młoda: to jest Twój dzień. Serio. Nie Twojej mamy, nie teściowej i nie kuzyna, który chce się darmowo napić. Każda osoba na liście powinna wnosić do tego dnia uśmiech i dobrą energię, a nie stres i rachunek, który będziesz spłacać przez rok.


Bądź twarda. Bądź elegancka. Bądź szczęśliwą „Czarną Owcą”, która na swoim weselu zna imię każdego gościa i z każdym chce zbić piątkę.

 
 

© 2024 All rights reserved. TwoWithCameras

bottom of page